wtorek, 26 czerwca 2012

Cieczka!

Dziś, jak wróciłam ze szkoły, siadłam przed telewizorem, głaszcząc przymilającą się do mnie retrieverkę. W zachowaniu Loci nie dostrzegłam nic dziwnego, ale jednak tak się jej wtedy przyglądając zauważyłam plamkę krwi na łapce.
Zaczęłam oglądać łapę, poduszeczki, ale zauważyłam też potem krew na brzuchu. Byłam przerażona! W panice zaczęłam oglądać okolice odbytu, i właśnie tam było tej krwi najwięcej. I wtedy się zorientowałam.
Cieczka. 
Cieczki zawsze się bałam jak diabeł wody święconej. Urojona ciąża, a w związku z nią różne choroby, wałęsające się psy naokoło Loci, no i w końcu nieplanowana ciąża. Przecież nic innego z tymi pieskami nie zrobimy, jak oddamy do schroniska (broniła bym ich, ale racjonalny ojciec głową rodziny) czy wychowamy i cudem znajdziemy dla nich dom. To była by nasza katastrofa.
Urojona ciąża - wszystko jest w miarę OK, powiedziała bym nie jest koniec świata, jeśli z sutków nie leci mleko i są fizyczne, a nie tylko psychiczne objawy urojonej. Wtedy istnieje duże prawdopodobieństwo, że pies zachoruje na jakąś chorobę, i to bardzo groźną chorobę, często kończącą się śmiercią.
Więc Loca musi chodzić spragniona i głodna (oczywiście nie do utraty przytomności, broń Boże), przez nas częściowo ignorowana - po prostu musi żyć w nieprzyzwoitych warunkach. Dlaczego? By martwiła się o siebie, a nie chęć posiadania potomstwa.

No dobrze, więc jak jest u nas? Jak nam powiedział hodowca że pierwsza cieczka jest najobfitsza szczerze mówiąc spodziewałam się strumieni krwi i zakrwawionej pupci, ale raz na kilka kroków, i w miejscach gdzie się kładła można dostrzec pojedyncze plamki, a pupę systematycznie wylizuje. Pamiętamy o pilnowaniu jej na ogrodzie, nie wypuszczamy, tak jak wcześniej, kiedy chce. Musimy tam być i bacznie się jej przyglądać, bo wałęsa się tu psów niemało, a przez nasz płotek każdy by mógł przejść.
Na spacery będzie wychodziła raz dziennie lub co kilka dni, gdyż będę musiała wychodzić z tatą. Oczywiście zero spuszczania.
Cóż jeszcze? Oczywiście mój ogromny lęk i stres, ale także ulga i radość, że cieczka wystąpiła przed obozem, a nie w trakcie.
Tak naprawdę teraz to idealny moment na cieczkę.
A jak samopoczucie Loci?


Sorry, Loca - na dwór nie wyjdziesz

No wybacz kochanie

Mam nadzieję, że nie będzie cięta jak osa przed ten trudny czas xD



Robię też małe zakupy na allegro. W moim koszyku są:

  • kliker
  • gwizdek ultradźwiękowy do przywoływania psa 
  • majtki (o, takie) dla Loci w okresie cieczki
Pozdrawiamy! 



Koniec beztroskiego dzieciństwa, wkraczamy w trudny okres dojrzewania!

PS. Zdjęcia (poza powyższym) są zrobione dzisiaj

12 komentarzy:

  1. To trudny okres dla was jak i dla Loci,cały czas musicie ją pilnować by żaden pies nie wszedł wam na ogródek.Miałam taką sytuację, za płotem (mieszkam w domkach szeregowych gdzie jest dom koło drugiego)mieszka rottweiler Diana.Pewnego dnia dostała cieczki i york z pierwszego domu Timuś, który chodzi sobie wolny po podwórku rzadki widok jak na yorka, jedynym problemem tego wypuszczania są ludzie,którzy idą chodnikiem a on za nimi szczeka i goni mnie nie bo się mnie boi bo go zawsze przytulam i głaszczę :) no i ten Timuś jak Diana ma cieczkę biegnie, przechodzi przez tylne wejście (ogród)drzwi mają szpary i on się przeciska i pod siatką czeka całymi dniami przy Dianie.Raz go nie zauważyłam i wypuściłam na ogród Goldiego bałam się,że ten pies był zdolny do ugryzienia właścicielki bo chciał iść do listonosza to jest zdolny do zaatakowania Goldiego, pomimo moich obaw nic mu nie zrobił,aż po paru dniach Timuś skrył się za choinkami ja wypuściłam mojego rudzielca on oczywiście podleciał do yorka z merdającym ogonem by się przywitać, a tu Timek rzucił się na Goldiego,szybko brałam go i Timka wygoniłam z ogrodu.Przez tą sytuację kupiliśmy taką taśmę którą daje się do ogródka i przykryliśmy szpary.Po paru dniach się nie wiem jak przecisnął przez nasz ogród do budy Diany,gdy sąsiadka przyszła po psa to rottweilerka nie chciała go oddać :) na szczęście nie miała szczeniaków :):) wyobrażam sobie rottweiler i york :):) no ale teraz jak Diana nie ma cieczki to york nie przychodzi :) Goldi nie interesował się Dianą w czasie cieczki.Pozdrawiam Ewa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, rottweielr i york - chciała bym zobaczyć takie połączenie ;D
      To masz wielkie szczęście, że Goldi się Dianką nie interesował. Znam wiele psów, które jak wyczują sukę uciekają z domu, stają się agresywne itp.

      Usuń
  2. Właśnie ta cieczka zaważyła na mojej decyzji posiadania samca. Laki na szczęście nie ucieka i zachowuje się normalnie w czasie cieczek. Jednak musi być kastrowany- jedno jądro mu się nie zeszło.
    Planujesz sterylizację Loci? Jeśli nie zamierzasz wystawiać, sterylizacja ułatwi życie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, planuję. A nie można wystawiać sterylizowanych? O.o Nie wiedziałam..

      Usuń
    2. Wystawy służą selekcji najlepszych psów do hodowli (poprawy rasy). W Młodym Prezenterze można chyba sterylizowane/kastrowane psy wystawiać (bo to taki konkurs wprowadzający, nic nie wnoszący do rasy), ale pewna nie jestem.

      Usuń
  3. I co? Cieczka chyba nie jest taka straszna, co nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy jak nam powiedział hodowca że pierwsza cieczka jest najobfitsza szczerze mówiąc spodziewałam się strumieni krwi i zakrwawionej pupci, ale raz na kilka kroków, i w miejscach gdzie się kładła można dostrzec pojedyncze plamki, a pupę systematycznie wylizuje ; ]
      Więc spodziewałam się, że będzie gorzej, a jest nawet ok ;D

      Usuń
  4. Droga Mer .
    Początki cieczki nie będą tak obfite ,dopiero w drugim tygodniu zacznie się obfitsze krwawienie . Sama się już niedługo przekonasz . A co do długości,z mojego doświadczenia,pierwsza cieczka mojej suni trwała półtora miesiąca . Totalna masakra . Jeszcze jedno,pałętające się psy zaczęły za mną łazić dopiero przy szóstej cieczce ,więc na razie nie musisz się martwić :)
    Co do sterylizacji . Z tego co wiem,suczki sterylizowane można wystawiać .
    Pozdrawiam,Ala i Czika .

    OdpowiedzUsuń
  5. Och te pierwsze cieczki! Coś o tym wiemy...
    Dopóki nie ma dni płodnych psów nie będzie tak dużo, później zacznie się koszmar...
    Masz bardzo fajnego bloga, dodaje do obserwatorów i zapraszam do mnie ;)
    Pozdrawiam, Agata z cavisiową rodzinką!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :]
      A czy można jakoś poznać, kiedy zaczynają się dni płodne?

      Usuń
  6. Przetrzymacie, dobrze będzie. :) Najcięższe jest odliczanie, ile dni pozostało jeszcze do końca. U mojego Paszczura trwało to średnio 21 dni, a znosiliśmy je o tyle ciężej, że w domu jest też niewykastrowany sznaucer. Po sterylce wszyscy oddychamy pełną piersią. ;)

    OdpowiedzUsuń